O Duchu, który pędzi

To jest jedna z tych sytuacji, których nie powinno poddawać się w dyskusję lub wątpliwość. Trzeba w nią wierzyć lub nie.
To był dzień, w którym miałam napisać test II etapu Olimpiady J. Francuskiego (etap okręgowy). Byłam absolutnie zestresowana i, jak to w takich wypadkach bywa, czułam się nieprzygotowana. Moja kochana Madame zaleciła, bym się nie uczyła niczego od popołudnia poprzedzającego dzień X i tak też zrobiłam. Od rana oglądałam jakże dobrze nam znany program Budzik i próbowałam się odstresować. Oglądałam go przez Kodi, a wiecie, jak to z Kodi bywa – "się zacina", choć to właściwie nie Kodi, a serwis Vot. Na kilkadziesiąt minut przed wyjazdem "na stracenie" moja mama zaczęła modlić się nade mną o Światło Ducha Świętego.
"Proszę", mówiła, "Duchu Święty, przyjdź, przyjdź i pomóż!". Nie bez znaczenia jest fakt, że Kodi akurat na początku tej modlitwy znów się zacięło, poczym po kolejnym "przyjdź" radosny głos Budzika odezwał się znienacka: "Pędzę, lecę!". Czyż to nie jest znaczące? 🙂 🙂 🙂

13 thoughts on “O Duchu, który pędzi

  1. Budzik i tak by się odezwał zwiechy vot są nie od dziś. Wystarczyło zaczekać nawet te dwie minuty i bez modlitwy by się odbyło 😛

  2. Fakt. Ja mogłabym teraz się na Ciebie wkurzyć. Mogłabym, ale tego nie zrobię. I na tym polegał tamten problem.

  3. Bardzo ładne. Domyślam się, że ten etap wielkiej olimpiady poszedł ci jak spłatka, skoro Duch do ciebie leciał i pędził.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *