Nominacja od Jamajki

Witajcie,
Dziś na pytania odpowiem tekstowo. Nominowała mnie Jamajka i to na jej pytania postaram się znaleźć odpowiedzi.
Zaczynajmy!
1. Jaka była sytuacja, w której ostatnio ryzykowałaś/łeś? Sposób i stopień ryzyka dowolny.
Wydaje mi się teraz, że całe życie, każda moja decyzja, jest ryzykiem. Za każdym razem boję się, że coś pójdzie nie tak, nawet jak mam wyjść z pokoju.
Ale chyba ostatnio najbardziej ryzykowałam, pisząc na Facebooku posty z hasztagiem #TaŚlepa. Nigdy nie mogłam być pewna, jak ludzie na nie zareagują i co będą o mnie myśleć, a ostatni post tylko to potwierdził.
2. Czy w snach wyłącznie widzisz, co się dzieje, czy jesteś uczestnikiem wydarzeń? Oczywiście uściślam, jak nie widzisz, no to wiadomo, odbierasz innymi zmysłami, to oczywiste jest.
Bardzo rzadko zdarza się, bym była tylko obserwatorem wydarzeń – zawsze jestem ich uczestnikiem, mniej lub bardziej.
3. Jeżeli mogłabyś / mógłbyś spotkać się z jakąś postacią na świecie, żyjącą / nieżyjącą, to kto by to był i o co byś zapytała / zapytał? Jak chcecie, możecie wymienić jedną żyjącą i jedną nieżyjącą postać, warunek jest taki, że to nie może być ktoś, kogo znacie / macie w najbliższej przyszłości szansę poznać.
Nieżyjąca postać jest oczywista: Jacek Kaczmarski.
Chciałabym zapytać go, co myśli o dzisiejszym świecie i jaką piosenkę ułożyłby właśnie o mnie. Nie ma w tym nic z próżności, bo wiecie, jakie piosenki pisał Kaczmarski.
Co do żyjących, chciałabym spotkać O. Adama Szóstaka i p. Małgorzatę Musierowicz.
Jestem ciekawa, jak oboje zareagowaliby na fakt, że nie widzę i czy stanęliby na wysokości zadania. O. Szóstak mógłby też odpowiedzieć na pytania, że tak powiem, sercowe i wyspowiadać mnie, a p. Musierowicz – powiedzieć, dokąd ten świat jej zdaniem zmierza.
4. Jeśli mógł/łabyś na, powiedzmy tydzień, wykonywać jakiś zawód, którego teraz lub w przyszłości w żadnym razie nie możesz, to jaki to by był zawód?
Trudno o osobie niewidomej powiedzieć, że coś jest zupełnie możliwe lub niemożliwe.
Załóżmy więc, że na razie wszystkie zawody, o których napisze, są niewykonalne, bo obrałam taką a nie inną drogę życiową.
Chciałabym być baletnicą i śpiewaczką operową, chciałabym być aktorką dubbingowo/słuchowiskową, chciałabym być nauczycielką wychowania przedszkolnego lub klas 1-3, kucharką w prestiżowej restouracji… i to chyba tyle. 🙂
5. Gdyby powstała twoja biografia, jaki byłby jej tytuł?
Chyba na razie przychodzą do głowy dwa tytuły:
"Czego oczekują?" i "Wzloty i upadki".
Ale może wymyślę trafniejszy, to napiszę w komentarzu.
Niestety już nie można nikogo nominować, ale do zabawy jak najbardziej zapraszam!

Sacrum, albo kiedyś takie rzeczy umieszczało się w awatarach

Na tę piosenkę natknęłam się przy czytaniu artykułu.
Przypadkiem.
To nie to, że zmieniła lub ma zamiar zmienić moje życie.
Pamiętam czasy, w których była bardzo popularna, często puszczana w znanych rozgłośniach na szczytach licznych list przebojów.
Każdy sobie wyniesie z jej tekstu to, co chce – do niczego nie namawiam. Sama nie wiem, co wyciągnę z niej ja.
I chociaż moje Sacrum na razie nie istnieje, zniszczone przez szybkie nawałnice i poprzez powolne, acz skuteczne wykruszanie zaprawy z pomiędzy cegieł, to wiem, że gdzieś ono jest. A przynajmniej będzie. Odbudowane.

PS. Dziś mi smutno.
PPS. To zabrzmiało jak zwierzenia naiwnej nastolatki. Trudno!

A skąd ja właściwie pochodzę 3 cd – rozwiązanie zagadki

Rozwiązanie zagadki:
1. Ława – niski, z reguły kwadratowy stolik do kawy; może to też być stolik prostokątny, ale w którym różnica między bokami nie jest zbyt duża; takie stoliki stawia się często w salonie wraz z kompletem wypoczynkowym.
2. Ciućkać – ssać (smoczek, cukierka, tabletkę).
3. Ślumaczyć – tłumaczyć długo i z zapałem, często osobie raczej opornej.
4. Prezydium – urząd miasta; podobno słowo spotykane też w Wielkopolskiem i chyba na Kaszubach.
5. Ekspres – zamek błyskawiczny.
6. Angielka – bułka poznańska/wrocławska/paryska, czyli ta w formie niewielkiego chlebka.
7. Bajzel – bałagan.
8. Brzuszek – boczek (mięso).
9. Chachmęcić – szachrować, kombinować, czasem przekabacić.
10. Galancie – dużo, dobrze, ładnie, imponująco.
11. Przylepka – piętka chleba.
12. Żulik – turecki chlebek z rodzynkami lub bakaliami.
13. Rzeźnik/rzeżnik – sklep mięsny.
14. Badziewny – byle jaki.
15. Cebularz – osoba pochodząca z terenów okołołódzkich/okołołowickich. Mówiono tak w wojsku na poborowych chłopców z tych okolic, ponieważ dobre gleby tych obszarów pozwalają na sadzenie roślin tak wymagających, jak cebula.
16. Badylarz – sprzedawca kwiatów i ziół, ale też drobny przedsiębiorca.
17. Krawaciarz – Warszawiak.
18. Czarne – rodzaj krwistej kiełbasy.
19. Chałka – drożdżowa, słodka, pleciona bułka.
20. Ciekać – biegać, latać (często o dzieciach i psach).
21. Kanar – kontroler biletów, oczywiście! 🙂
22. Kijowo – byle jak, głupio; jest jeszcze jedno słowo, które dokładnie opisuje, co to znaczy, ale go tu nie wymienię – domyślcie się, w brzmieniu jest podobne.
23. Schódki – kilka stopni; zejść po schódkach oznacza np. zejść po kilku stopniach ganku.
24. Siajs – szit, towar zły jakościowo.
25. Siksa – laska, atrakcyjna dziewczyna.
26. Szmelc – złom, towar zużyty lub zły jakościowo.
27. Szlajać się – włuczyć się, pętać się.
28. Taryfa – taksówka.
29. Urobić – przeciągnąć kogoś na swoją stronę.
30. Wtranżalać/wtrężalać – szybko i łapczywie jeść ze smakiem.
31. Zalewajka – barszcz biały/żur z kartoflami
32. Zmechacony – sfilcowany, z meszkiem (o ubraniach).
33. Zwyczajny – przyzwyczajony (my nie zwyczajni do…).
34. Obzyndolić – obkroić bardzo tępo i niewprawnie; można tak też mówić np. o świeżutkim chlebie powyskubywanym ręką przez zachłannych smakoszy.

A skąd ja właściwie pochodzę 3, czyli… ślumaczę Wam o naszej gwarze

Mam ostatnio do czynienia z ludźmi z różnych stron naszego pięknego kraju. I fajnie, tylko nie wiedziałam, że… pociągnie to za sobą tyle problemów. No bo jak można wybaczyć człowiekowi, z którym się mieszka, że ma wewnątrz domu taras, w którym zdejmuje buty, przychodzi do niego na Święta jakiś celebryta z MTV? Albo że nie wie, co to jest ława?
A Wy, dzieci, wiecie, co to jest ława, trambambula, krańcówka, migawka czy ciućkanie?
Zamieszczam Wam otuż źródła, w których można sobie nieco o naszej gwarze poczytać. Nie wyczerpuje to tematu, ale daje pewien ogląd.
I zadaję Wam poniżej zagadkę – musicie powiedzieć, co to jest:
1. Ława (pajper siedzi cicho!),
2. Ciućkać
3. Ślumaczyć
4. Prezydium
5. Ekspres
6. Angielka
7. Bajzel
8. Brzuszek
9. Chachmęcić,
10. Galancie.
11. Przylepka,
12. Żulik,
13. Rzeźnik/rzeżnik,
14. Badziewny,
15. Cebularz,
16. Badylarz,
17. Krawaciarz,
18. Czarne,
19. Chałka,
20. Ciekać,
21. Kanar,
22. Kijowo,
23. Schódki,
24. Siajs,
25. Siksa,
26. Szmelc,
27. Szlajać się,
28. Taryfa,
29. Urobić,
30. Wtranżalać/wtrężalać,
31. Zalewajka,
32. Zmechacony
33. Zwyczajny,
34. Obzyndolić,

No bo oczywiście co to krańcówka i migawka, każdy wie, prawda? 🙂
A żeby nie było tak prosto, to jednego słówka w źródłach nie objaśniono!
Oczywiście wypunktowałam tylko te słowa, które znam i, w dużej części, których sama używam
Powodzenia!
PS. Wpis został zainspirowany przez Zuzler. Pozdrawiam serdecznie!
Źródła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gwara_%C5%82%C3%B3dzka
https://pl.wiktionary.org/wiki/Indeks:Polski_-_Regionalizmy_%C5%82%C3%B3dzkie#pl
https://www.se.pl/lodz/lodzianizmy-ten-slownik-zadziwi-nawet-lodzian-znasz-gware-lodzka-top-10-najlepszych-lodzianizmow-aa-DMsb-L1tB-psxn.html
http://baedekerlodz.blogspot.com/2012/07/sownik-odzko-polski.html
https://lodz.naszemiasto.pl/jak-mowia-lodzianie-sprawdz-czy-znasz-te-lodzianizmy/ar/c4-5004820

Życie typowego słoika

1. Pierwsze dni w nowym mieszkaniu to coś jeszcze gorszego, niż pobyt w bazie kosmicznej.
2. Cholera, nie zamknęłam drzwi…
3. I skąd tu tyle śmieci w tym worku?
4. Chwila chwila, co ja właściwie zjem jutro na śniadanie? Przecież nie kupiłam chleba?
5. Weekend! Jaaassss!!! I believe I can fly!
6. Mama? To naprawdę jesteś TY?
7. Tato, gdzie jest moja szczotka?
8. Tato, ja nie chcę wyjeżdżać…
9. Mamo, wystarczy mi tylko 8 słoików!
10. Mam już dość tych głupich kotletów mielonych!
11. I buraczków!
12. Szósty słoik trzeba wywalić.
13. Siódmy i ósmy też – wiedziałam, że 8 to za dużo…
14. Jak to? Ja mam tutaj… zostać na sobotę?
15. I na niedzielę??? Jak to tak, bez mszy w rodzinnym kościele?
16. Oops, nie dzwoniłam do rodziny od trzech dni…
17. Trzeba by tu chyba posprzątać…
18. Dobra, tym razem nie dzwoniłam od pięciu dni…
19. Teraz to naprawdę trzeba sprzątnąć!
20. Tak, mamo, zostaję na kolejny weekend.
21. Nie, tato, mnie się to też nie podoba.
22. Tak, mamo, jadę w środku tygodnia do miasta. Do niego.
23. Ja przepraszam, ale to, że nie było mnie trzy tygodnie nie oznacza, że nie muszę dowiadywać się, że tata jest w szpitalu!
24. Brat, co Ty właściwie studiujesz?
25. A z którego Ty przedmiotu masz właściwie tę dwóję?
26. Tato, gdzie właściwie jest ta moja szczotka? Eee tam, nieważne…
27. Tato, będę w piątek na dworcu, odbierz mnie.
28. Mamo, jutro wyjeżdżam do Warszawy.
29. Gdzie jestem? No jak to, w domu. Nie w mieszkaniu…
30. W którym domu? W żadnym, przecież ja już nie mam domu…
Mieszkanie "tylko na kilka lat", a dom rodzinny "przecież nie chce zamartwiać problemami"…
#TypowySłoik

Będę!

Jest wieczór 23 grudnia. Zmęczona i jakby zniechęcona rozpoczynam ten wpis, bo chcę go umieścić jutro, tak by dotarł do Was właśnie w Wigilię.
Tytuł będzie ten sam, koncepcja niby ta sama… tylko ja nieco inna. To dobrze; zmieniamy się, dojrzewamy, "rośniemy" i tak być powinno.
Niektórzy swoje podsumowania robią na koniec roku, a ja takowe poczynię właśnie teraz.
Co się zmieniło?
Odnalazłam miłość i obiecuję, że nigdy jej już nie wypuszczę z rąk. Na zawsze!
To na plus. Jestem też, jakby to powiedziały znajome "ziemniaki", dojrzalsza i stateczniejsza; Tak przynajmniej mogłoby się wydawać, choć mi się widzi, że jest raczej odwrotnie.
Nauczyłam się niezłomności w walce o to, by wierzyć, że świat jest naprawdę piękny. Nauczyłam się wierzyć w to nawet wtedy, gdy nie wierzę. Nauczyłam się, jak walczyć z nadzieją mimo braku nadziei. Nauczyłam się, że słońce nie zawsze jest gorące, a kolory – kolorowe.
Nauczyłam się, choć teoretycznie wiedziałam o tym, że miłość to nie są tylko uniesienia, że trzeba o nią walczyć, najczęściej z samym sobą.
To można zaliczyć na plus. A co na minus?
Świat zmienił mnie. Jużsię tak często nie uśmiecham, nie śmieję, bo i ochoty do życia mniej i świat jakby smutniejszy, bardziej zmęczony, i mnie wciąż mówi się, że "już jestem za duża", i balast doświadczeń jakby zbyt mocno przygniata do ziemi. Nie ukrywam, że główną tego przyczyną jest Elten.
Poczyniono we mnie szkody, których tak szybko się nie naprawi (może w ogóle), a które wciąż uczę się wybaczać. Wybaczam wciąż na nowo i wciąż na nowo kłują w serce…
Nauczyłam się, że miłość potrafi boleć. Tak boleć, że aż masz ochotę to wszystko rzucić. Nie możesz jednak, bo wiąże Cię słowo, którego nie możesz, nie chcesz złamać.
Kilka osób potknęło się w moim sercu, pociągając za sobą inne. Upadek uczynił mi ból, ale w myśl obietnicy złożonej Wam przed rokiem i z tą wiarą, która mi została obiecuję Wam, że nadal będę dla Was! Bo przecież jestem złączona z niewyczerpaną Miłością Bożą…
Żal mi minionych lat i żal tego, co zniszczył rok 2019. Trudno mi czekać z radością i nadzieją na rok nadchodzący. Ponieważ jednak nauczyłam się walczyć, robię to i tym razem i… czekam z nadzieją!
A teraz czas na podziękowania dla tych wszystkich, którzy sprawili, że jestem tu, gdzie jestem. Będą one pisane losowo, żeby nie nazywało się, że kogoś faworyzuję:
Będę dla Ciebie, który nadal jesteś zagadką, a z którym mogłaby połączyć mnie wspaniała relacja, gdyby nie złe okoliczności przyrody. Może gdybyśmy spotkali się w innym świecie, innym miejscu, innym czasie… Ale nie martw się, wszystko jeszcze można naprawić!
Będę dla Ciebie, który tak zaplątałeś się w swoim życiu, że nie możesz ujrzeć jego prostoty i który do tego stopnia żyjesz własnymi wyobrażeniami o ludziach, że nie widzisz ich prawdziwych twarzy.
Będę dla Ciebie, która pokazałaś mi część Twojej prawdziwej twarzy. Niech Twoje światełko nie gaśnie i niech łączy nas mimo dzielących nas różnic.
Będę dla Małego Aniołka, który prawdopodobnie teraz nie czyta tego wpisu, ale z którym łączą mnie więzy mocniejsze, niż internetowa sieć. Mam nadzieję, że Pan przekaże Ci moje życzenia szczęścia i odwagi na drodze, którą obrałaś.
Będę dla Ciebie, którego kochanie już raczej tylko boli, ale który dałeś mi wspaniałe wspomnienia i doświadczenia, jakich nikt nie może mi odebrać.
Będę dla Ciebie, która długo drapałaś i sypałaś sól na moje rany i której wciąż na nowo muszę uczyć się przebaczać. Mam nadzieję, że kiedyś się to uda. I mam nadzieję (Nie, wierzę w to!), że Bóg Ci przebaczył! Pamiętaj, że nie liczą się okoliczności, a liczy się zachowanie i jego efekt. Nie jednorazowy, jak to się wydaje, i nie jednej osoby tylko dotyczący.
Będę dla Ciebie, która dajesz nam wszystkim przykład na to, że walczyć trzeba do końca, nawet jeżeli walka jest długa, bardzo długa… Pamiętaj, że Jezus mówi także do Ciebie, choć go nie słyszysz. To milczenie jest najpiękniejszą dla Niego rozmową!
Będę dla Ciebie, która nadal jeszcze nie wiesz, jaka jest Twoja droga i jakie właściwie są Twoje uczucia. Nie martw się, ja też tego do końca nie wiem! Otwieraj serce, podawaj dłonie i ciesz się chwilą!
Będę dla Ciebie, który nauczyłeś mnie praktykować Radość Doskonałą. Nie wiesz nawet, jak się to przydaje!
Będę dla Ciebie, która swego czasu dałaś mi ogrom nadziei, pozytywnej energii i zrozumienia. Szkoda, że Cię teraz już tu nie ma…
Będę dla Ciebie, która spokojem zadziwiasz, skrytością zastanawiasz, a lojalnością – zachęcasz. Daj mi kawałek swojego serca, a ja Ci dam swoje całe! Dziękuję za wyrozumiałość, powagę, rozsądek, śmiech i spokój!
Będę dla Ciebie, która zamykasz się z różnych przyczyn na serca innych; pamiętaj, że walczyć należy zawsze, zawsze mieć nadzieję i że jest kilka otwartych dusz, które na Ciebie czekają.
Będę dla Ciebie, po którym został tylko ślad na liście kontaktów, a który tak wiele nauczyłeś. Odpoczywaj i nie martw się już Eltenem. To znaczy pomóc możesz, ale tylko jak chcesz!
Będę dla Ciebie, która jeszcze mocniej rozpłomieniłaś gorejące we mnie instynkty. Kto wie, może kiedyś bliżej się poznamy…
I będę dla Ciebie… Cóż, wyszedłeś na końcu, a miało być losowo… Ciebie już dotyk nie płoszy, a poza tym… Ty przecież sam wiesz, prawda?
To chyba wszyscy. Jeżeli kogoś pominęłam, to raczej nie dlatego, że nie chciałam go wspomnieć.
Wszystkie przesłania, o których mówiłam Wam ostatnio, wciąż są aktualne. Niczego z nich nie cofam i czekam na Was! Wystarczy tylko jeden Wasz gest, a przygarnę Was i ogrzeję tak, jak tylko mogę. Może i tego ognia niewiele, ale jest mój własny i pragnę rozdzielić go między Was.
Przesyłając Wam serdeczne, świąteczne życzenia ślę wyrazy serdecznej miłości!
Wasza,
Ja
PS. Jest pół godziny przed Północą. Wybaczycie mi ten pośpiech?

Jestem przeciw!

Propozycja się przyjęła, ludzie chcieli, więc jest.
Natomiast ja jestem całkowicie przeciw, bo… nie tak to miało wyglądać! :/
Skoro tworzycie po pięć blogów na osobę, to na licho Wam kategorie?
A w dodatku już widzę, że mnożą się jakieś dziwne, półsensowne lub bezsensowne byty…
Nie, ja pozostanę wciąż jedna. Będę w jednym miejscu umieszczać złote myśli, tłumaczenia tekstów, nostalgiczne kawałki, efekty głupawki i wszelkiego rodzaju inne opowieści dziwnej treści.
Jeżeli kiedykolwiek stworzę drugiego bloga, a na razie się na to nie zanosi, będzie to blog raczej służbowy, poświęcony kwestiom okołotłumaczeniowym i lingwistycznym.
Nie wiem z resztą, czy będę go wtedy tworzyć sama.
Puki co jednak, nie mam po temu materiału.
Nie, nie podoba mi się jakoś to wszystko… :/ 🙁 ;(

Morze… cierpień?

Coraz więcej ludzi tak określa nasz biedny, smutny, w wojnie pogrążony świat. I o tym dziś trochę pogadam, inspirując się własnymi przemyśleniami i rozmowami z różnymi ludźmi.
##Ale o co chodzi?
Jak postrzegacie świat? Jako dobry, czy jako zły?
Odpowiedzcie sobie na to pytanie i to tak właśnie, jednoznacznie, bez żadnych "chyba" lub "ale". Przemyślcie tę odpowiedź, bo ona jest bardzo ważna. Ważna jest dla nas, bo poniekąd wpływa na nasze działania i emocje. Przynajmniej ja tak uważam.
##Dlaczego ja uważam, że świat jest…
Dobry?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Rozglądam się po świecie i widzę dużo zła. Tak, jest go ogromna ilość. Przewala się po świecie falami i można wręcz przypuszczać, że w nim toniemy. Ja sama zanurzam się czasem z głową.
Podam jednak kilka przykładów:
– Wyobraźcie sobie, że bierzecie białą kartkę. Kładziecie ją przed sobą na stole i podziwiacie jej nieskazitelną biel. Potem bierzecie czarną kredkę i rysujecie na samym środku kartki wielką, niekształtną plamę (nie na tyle wielką, by pokrywała połowę kartki).
Co zobaczy osoba widząca, gdy weźmie kartkę? Biel, czy czerń?
– Potem weźcie inną kartkę i pomażcie czarną kredką jej połowę.
Co zobaczy osoba widząca? Biel czy czerń?

W pewien sposób nasze biedne mózgi są zaprogramowane na dostrzeganie zła na pierwszym miejscu. One jak radary wykrywają je i nigdy nie omieszkają nam tego zakomunikować, osłabiając naszą wiarę we wszystko.
Dlaczego tak jest – nie wiem, ale tak jest.
Trudniej nam dobro dostrzec, a już niemożliwym wydaje się dostrzeżenie dobra w złu, jakie widzimy lub jakiego doświadczamy.
Czy mamy prawo wymagać od siebie lub innych takiego wysiłku?
Chyba nie, ale…
##Pójście na łatwiznę?
Uważam, że osoby, które świat widzą jako morze cierpień, jako rzecz, która "do niczego się nie nadaje" lub jako miejsce pełne zła idą na łatwiznę.
Jeżeli życie jest grą, to wybierają level Easy/Basic.
Wiara w to, że świat jest dobry, to taki jakby Level Hart. Jest o wiele trudniej, ale i scores są potem jakby wyższe, a i satysfakcja – o wiele większa.
Sądzę, że ci "mądrzy" ludzie czerpią z życia o wiele mniej niż my, "głupi".
Gdy mówimy, że świat jest piękny, uśmiechają się z pobłażaniem i kiwają głową, jeżeli nawet nie kontrargumentują. Uważają nas za dzieci, podczas gdy sami są bardzo krótkowzroczni.

##Naiwni?
Może my, ludzie postrzegający świat jako dobry, jesteśmy nawet naiwni…
Nie, nie zgadzam się z tym!
Mam wręcz wrażenie, że jesteśmy dojrzali ponad miarę, ponad miarę dorośli. Bo, jak to mawiał pewien francuski artysta, "prawdziwą mądrością jest czerpać radość z życia" (cytat niedosłowny, bo dosłownego nie pamiętam).

##Gra Pollyanny
Jeżeli nawet nie jesteśmy w stanie dobra dostrzec gołym okiem, a to akurat faktycznie jest często niemożliwe, musimy poszukać głębiej. Musimy, jak Pollyanna, znaleźć rzeczy, z których możemy się cieszyć.
Na początku to jest trudne, ale potem – coraz ciekawsze i łatwiejsze.
Czy sama stosuję tę zasadę?
Nie, niezawsze! Zaskoczeni? 🙂
Tak, czasem jest bardzo trudno ją stosować. Ale nawet, gdy jej nie stosuję, wierzę że… świat jest dobry!

##Pewien Cytat
Zacytuje tu wypowiedź pewnej osoby bez ujawniania jej tożsamości. Mam nadzieję, że się nie obrazisz na mnie za to, a Twoje słowa oddają dokładnie to, co akurat chcę powiedzieć:
"To nie jest kwestia normalności.
Nie wiem, jaka pogoda jest u Ciebie, ale wyjdź na dwór, posłuchaj drzew, ptaków, wiatru. […] I nawet gdyby każdy z nas, każdy człowiek zapałał nienawiścią, to wciąż istniałoby dobro, którego byśmy nie skazili. Ludzie są zbyt mali, by prawdziwie uczynić ten świat złym."
I to jest, moi kochani, prawda!
Nawet, gdybym w istotach ludzkich nie dostrzegała dobra, uważałabym świat za piękny, bo został stworzony przez Boga!
I kolejny cytat (już ostatni od tej osoby):
"I widział Bóg wszystkie rzeczy, które był uczynił: i były
bardzo dobre.

Świat byłby zły z pewnością, gdyby to człowiek budował świat. Ale na szczęście tak nie jest".
Możecie mi odpowiedzieć, że może i tak, może to nawet Bóg stworzył świat, ale człowiek ten świat niszczy.
A zastanawialiście się kiedyś nad tym, ile człowiek wniósł do tego świata, który niszczy? Bo to, że niszczy, to prawda. Ile człowiek buduje, ile rozwija…
##Dla nich!
Tym razem przytoczę moją własną wiadomość prywatną, wysłaną tutaj, na Eltenie (po małej edycji):
"Pragnę jeszcze na chwilę wrócić do poprzedniej dyskusji.
Youtube, ni w pięć ni w dziewięć, podsunął w składance Youtube Mix taką perełkę:

Słuchając tego pomyślałam sobie, że m.in dlatego walczę, by wierzyć, że świat jest dobry. Bo oni kiedyś po to walczyli i zginęli, żebym ja miała jak w to wierzyć. Wtedy wierzyć było trudniej. O wiele trudniej!
Powiesz pewnie, że choć krew się nie leje, to jednak ludzie niszczą siebie nawzajem. Tak, to prawda. Tylko oni jednak walczyli, a nasza sytuacja się różni. Oni nie mieli wyboru, musieli walczyć i – w pewien sposób – niszczyć. My nie musimy. Nie tak!
Oni mieli nadzieję, że my docenimy piękno świata, jaki dla nas wywalczyli, albo raczej o jaki walczyli.
No to doceniam! Żeby ich walka nie poszła na marne"!
Tak więc gdyby nawet świat naprawdę był zły, zrobiłabym wszystko, by był dobry. By móc im powiedzieć "Słuchajcie, nie fatygowaliście się na marne! Wasza krew nie została przelana za nic"!

##Kończąc
Wiem, że tych, którzy wierzą jak ja, nie musiałam przekonywać, a Ci, którzy sądzą inaczej, nie zostaną przekonani. Cóż, mam przynajmniej nadzieję, że kogoś troszkę zmotywowałam w to lipcowe popołudnie.
Te przemyślenia płyną z serca i często są nieuporządkowane.
Może coś do nich dodam lub je zmienię, by objaśnić to, czego teraz nie zdążyłam wyrazić.
Tymczasem…
Świat jest dobry! Świat jest dobry i piękny!
Pamiętajcie o tym, ale pamiętajcie też, że to m.in od Was zależy!
Wierzycie w samospełniające się przepowiednie? Ja tak!
Świat jest piękny!
Buziaki dla Was,
Papa
PS. Nie, nie piszę tego tekstu w jakimś uniesieniu. Mój humor nie jest szczególnie dobry. Czuję się akurat po prstu… fine, więc ten twór nie jest wymysłem chwili. 🙂

Co napisać?

Witajcie,
Przyznaję, że ostatnio nie mam natchnienia. Nie wiem, którą kategorię ciągnąć dalej, co rozwijać itp.
Posłużę się więc jarmarczną sztuczką znaną jak świat i zapytam Was: Co na moim blogu najbardziej Was interesuje? Co chcielibyście czytać lub słuchać?
Miło jest tworzyć z przeświadczeniem, że się to komuś podoba, nawet jeżeli chwilowo nie ma weny.
Buziaki dla Was,
Papa

Między…

Spokojem i niepewnością,
Smutkiem i radością,
Niebem i Ziemią,
Bólem i rozkoszą,
Żarem i chłodem,
Zawiścią i serdecznością,
Mądrością i głupotą,
Dojrzałością i naiwnością,
Błyskotliwością i tempotą,
Dziecięctwem i dorosłością,
Wiarą i niewiarą,
Pięknem i brzydotą,
Egoizmem i brakiem poczucia własnej wartości,
Gościnnością i oschłością,
Intrygą i szczerością,
Ufnością i zwątpieniem,
Miłością i nienawiścią…
Między, czyli gdzie właściwie?…