Co byś wolał? :)

Kochani, proponuję zabawę. Szepcząca w Sieci ASMR (https://www.youtube.com/channel/UCRrRrInWBh47R4BnPJYiiPQ) zaproponowała kiedyś w jednym ze swoich filmików listę pytań z tyklu "Co byś wolał/wolała?".
Filmik można znaleźć tu:

Zainspirowana jej pomysłem, przeklejam tu część zaproponowanych przez nią pytań, dodając własne, a do odpowiedzi na nie nominuję…
babaaaam…
Daszka. 😀
Obowiązany jesteś odpowiedzieć kilkoma zdaniami na każde, także ten. 😀
No i wymyślić kolejne też. I nominować. No chyba, że bardzo nie chcesz. Ale źródło inspiracji masz, więc jak Ci się wymyślać nie chce, to możesz skopiować. 🙂
Mam nadzieję, że zabawa zrobi kółeczko i do mnie wróci. 🙂
A więc… Co byś wolał?
1. Być pokrytym futrem, czy łuskami?
2. Mieć katar co rok dokładnie o tej samej porze przez 3 dni, czy mieć jeden, porządny, raz w życiu, ale tak, żeby się sumowało?
3. Wolisz być 10 minut spóźniony, czy 20 minut za wcześnie?
4. Wolałbyś mieć w pełni zautomatyzowany, inteligentny dom, czy też auto, które szędzie Cię zawiezie?
5. Wolałbyś nie mieć kontroli nad swoim owłosieniem, czy mieć silny, nieprzyjemny zapach ciała?

No, czekam na odpowiedzi i mam nadzieję, że zastanawianie się nad pytaniami sprawi choć trochę przyjemności. 😀

Reaktywujemy wyzwanie czytelnicze? :)

Cześć,
Na moim blogu ostatnio marnie się wiedzie. Nawet gorzej, niż marnie! 🙂
Nie zdziwi nikogo, jak powiem, że brak weny, że nie wiem, co pisać, bla, bla, bla.
No to pomyślałam, że reaktywuję coś, co się fajnie przyjęło dwa lata temu. Wyzwanie Czytelnicze. 🙂 Kto jest ze mną? No kto jest ze mną? 🙂
Zasady:
1. Naszym supercelem jest przeczytanie 100 książek w roku 2022. Jeżeli nie uda Ci się przeczytać tylu, trudno – jakoś to przeżyjemy. 🙂
2. Każda książka musi być zrecenzowana. Nie trzeba publikować osobnych postów do każdej jednej pozycji, ale każda z nich musi być oznaczona w tytule posta z recenzją i być ładnie odseparowana, tak by można było je osobno potraktować przy czytaniu. Polecam formatować wpisy. 🙂
3. Recenzje mogą być pisemne lub audio.
4. Czytamy oczywiście książki. Nie artykuły, nie jakieś krótkie teksty, niestety nie fanficki, nawet długie, no chyba, że są wydane. Mogą za to być poradniki, książki naukowe, ba – nawet podręczniki, jeżeli cokolwiek z nich zrozumiemy.
5. Na blogu zamieszczamy spis zbiorczy przeczytanych pozycji, które aktualizujemy za każdym razem, gdy dojdzie nowa – w ten sposób będziemy mieć listę tego, co przeczytaliśmy, ładnie uporządkowaną.
6. Gdy rok 2022 się skończy, już w roku 2023, robimy duże podsumowanie tego, jak to wyzwanie nam szło, co przeczytaliśmy, co sprawiało nam trudność, czy jesteśmy zadowoleni itp.
7. Jesteśmy zachęcani do nominowania kogokolwiek z Eltena do przeczytania konkretnej pozycji, którą sami przeczytaliśmy w danym roku; osoba nominowana może nominację odrzucić lub przyjąć.
8. Czytane powieści mogą być w formie audiobooka, ebooka lub papierowej.
9. Można uwzględnić na liście książki już przeczytane kiedyś, do których wracamy ponownie, ale musi upłynąć co najmniej 10 lat od ich lektury i musimy przeczytać je całe, nie na wyrywki.
Zapraszam! 🙂

Smutna refleksja, znana od dawna socjologom

Dawno już chciałam przedstawić ją na łamach mojego bloga.
Tak się składa, że zawsze chciałam mieć dzieci. Macierzyństwo było moim marzeniem, nawet większym od samego założenia rodziny. Chciałam urodzić dzieci, chciałam być dla nich najczulszą matką, zawsze próbować je zrozumieć i pocieszyć.
Ale przedstawię Wam zaraz kilka z wielu rzeczy, które teraz skłaniają mnie do myślenia, że nie chcę mieć dzieci. Nie dlatego, że nie chcę być matką, że nie chcę być związana z kimkolwiek itp – o nie.
Zaraz sami zobaczycie. Uwaga, zaczynam:
KRRiT zareagowała na wywiad Frasyniuka w TVN. Wytknęła Kajdanowiczowi brak reakcji
Jest wynik kontroli NFZ w Pszczynie. Minister zdrowia: wypada kiepsko dla zespołu szpitala
Dwie osoby nie żyją, kilkanaście zostało ewakuowanych. Nocny pożar w Kleosinie
Minister zdrowia Adam Niedzielski: omikron zmienia wszystkie nasze prognozy
Chcieli wyciąć pięć zdrowych drzew. Była nawet decyzja. Wtedy ktoś zadzwonił do projektanta…
Wyniki CD Projektu zdecydowanie poniżej oczekiwań. ,,Serwisowanie ,,Cyberpunka"
Francja nie planuje lockdownu i godziny policyjnej, stawia na szczepienia wzmacniające
"Łowcy cieni" CBŚP zatrzymali Australijczyka. Był poszukiwany czerwoną notą Interpolu
Zbierał grzyby w toalecie pubu w Londynie. Film Polaka hitem w sieci
Wziął z półki alkohol i parówki, chciał wyjść bez płacenia. Po szarpaninie z ochroniarzem uciekł ze
Był poszukiwany czerwoną notą Interpolu. Na Okęciu zatrzymali go "łowcy cieni"
Minister zdrowia podał dzisiejszą liczbę zakażeń

Zagadka dla Was: O co chodzi? I nie, nie o samą ideę Covida. 😀

Myśl 1

Kiedy jest w porządku, to często od Ciebie zależy, czy na Twojej orbicie będzie ktoś krążył. Tych ktosiów może być dużo, może być mało, nigdy do końca nie wiadomo.
Ale gdy jest naprawdę, naprawdę źle, zostajesz sam. No i ew. Twoja wiara. Nie ma przy Tobie nikogo, bo nikogo być nie może.
To nie Twoja wina. Ba – to nie jest nawet wina tych wszystkich ludzi. Tak już jest. Chyba tak musi być.

The Stranglers, „Golden Brown”

Tłumaczenie powstało gdzieś tak w 90 minut, więc wybaczcie ewentualne literówki lub nieprzemyślane rozwiązania. Chciałam dowiedzieć się, jaki tekst ma tak lubiana przeze mnie piosenka. I dowiedziałam się. 🙂 Chciałabym zachęcić Was do prezentowania, bez wyszukiwania informacji na ten temat, interpretacji tego tekstu.

Złoto, brąz, słoneczny blask
Umysł chwyta, ciało powala
Rozprasza mrok
Rozjaśnia wzrok
Z nią koniec trosk
Złoto i brąz

Każdy z nich to ostatni raz
Na jej statku, wczepiony w maszt
Daleko gdzieś
Porywa mnie
Z nią koniec trosk
Złocisty brąz

Złoto, brąz, wciąż kusi mnie
I wciąż dalej posuwa się
Trwa przy mnie w dzień
Z daleka gość
Z nią koniec trosk
Złoto i brąz
(powt.)

Oryginał:
Golden brown texture like sun
Lays me down with my mind she runs
Throughout the night
No need to fight
Never a frown with golden brown

Every time just like the last
On her ship tied to the mast
To distant lands
Takes both my hands
Never a frown with golden brown

Golden brown finer temptress
Through the ages she’s heading West
From far away
Stays for a day
Never a frown with golden brown

Never a frown
With golden brown
Never a frown
With golden brown

Audio:

J. R. R. Tolkien, „Felagund”

Śpiewał o czarze i jego władcy,
O ranie, mieczu, zdradzie i kłamcy,
Źle nagim jak ostrze, miecz kłujący,
Lecz wtem Felagund głos wzniósł dźwięczący.
I pieśń zabrzmiała o ukojeniu,
O walce, buncie, o wybawieniu
Ufności wielkiej, wierze, wolności,
O zmianie, nadziei i radości,
O pustych sidłach, więzach zerwanych,
lochach próżnych, łańcuchach strzaskanych.
I grzmiała ta pieśń jak świat szeroki,
Mocniała, leciała pod obłoki.
"Czar już", pomyślał Finrod, "dość wielki"
W słowa ujął moc i pokój wszelki
W magię uzbrojon wszelaką i moc.
I ptaków śpiew zabrzmiał w ciemną tę noc,
W Nargothrondzie, elfickiej krainie
Śpiew morza, co nigdy nie przeminie,
Z daleka, gdzie piasek plaży białej
Londu wiecznych, krainy wspaniałej.
Lecz cóż… Ciemność wciąż wzbiera, czar pryska…
Walinor krwią plami, łzy wyciska,
Tam, za morzem, gdzie Nioldorów zmaza
Gdzie ucieczka i kradzieży skaza,
Na możu statek, żagiel bieleje,
W dal odpływają, wiatr zimny wieje,
wilk wyje, kruk smętnie pieśń zawodzi,
Lodu bryła pęka, w morze schodzi,
Jeńcy Angbandu wznoszą lamenty,
Grzmot tnie wody wzburzone odmęty
I Felagund padł przed tronem

13. T. Pratchett, „Bogowie, honor, Ankh-Morpork”

Błagam, nie każcie mi pisać nazwy tego miasta raz jeszcze…
Typowa, Pratchettowska powieść o straży w Świecie Dysku – Vimes jako swego rodzaju spiritus Movens, Marchewa, który hamuje i jednocześnie napędza Vimesa, Angua (chyba tak się pisze jej imię), która jednocześnie hamuje i napędza Marchewę, no i Nobi i Collon, którzy nie muszą być hamowani i napędzani, bo się sami napędzają. Tzn. fajnie byłoby ich czasem przyhamować, ale to już moja prywatna opinia.
Zagadka dość mocno skomplikowana, ciekawe zwroty akcji, zupełnie niespodziewane zakończenie… Tak, zakończenia powieści o straży i w ogóle powieści Pratchetta cenię, bo jak już się zaczynasz domyślać, co się stanie, on Ci elegancko gra na nosie.
Swoją drogą ciekawa jestem, czy można sobie w Świecie Dysku zagrać na nosie, skoro tam wszystko jest inaczej…
"Na Glinianych Nogach" podobało mi się bardziej, nawet dużo bardziej, ale i tę książkę oczywiście polecam. To, w przeciwieństwie do Witkiewicz, zdecydowanie nie jest odmużdżacz, ale już odskocznia od szarości – owszem.

12. M. Witkiewicz, „Pracownia dobrych myśli”

Z Witkiewicz to jest tak, że niektóre jej książki mi się bardzo podobają, a niektórych w ogóle nie kończę. Tę doceniłam dopiero po jakimś czasie, już w trakcie czytania i oczywiście po tym, jak zajrzalam na koniec.
Jak to u Witkiewicz, można spokojnie się zrelaksować i zapomnieć o szarzyźnie dnia codziennego. Jest szczypta romansu, duża doza humoru i moc dobrych myśli, a raczej – rad, by je w sobie pielęgnować. I tego oczekiwałam po książce Witkiewicz.
O fabule jako takiej znów trudno mówić (to mój słaby punkt), ale z grubsza możemy powiedzieć, że książka opowiada o pewnej pracowni krawieckiej po babce, którą wnuczek postanawia przekształcić w pracownię florystyczną. Siłą rzeczy zaczyna w jej progi przyciągać wszystkich mieszkańców kamienicy, którzy orbitują wokół niej, jak wokoło gwiazdy. No i tak rodzą się znajomości, przyjaźnie, a nawet – miłości.
Autorka nie zawsze podaje nam na tacy proste rozwiązania – często wydaje się, że główny bohater będzie "z tą jedną, jedyną", a tu klops – zupełnie inaczej i nawet nie do końca tak, jakbyśmy chcieli. Ale cóż, w końcu to opowieść o życiu, prawda?…

11. T. Pratchett, „Piekło Pocztowe”

No dobra, dobra, dawno już, naprawdę dawno przeczytałam "Piekło Pocztowe", ale pisanie recenzji to jest ta część wyzwania, której po prostu nie lubię. 🙂
Tym niemniej muszę przyznać, że ta część Świata Dysku była dla mnie najbardziej atrakcyjna, chociaż oczywiście pod pewnymi względami.
Jak zwykle ciągnące się w nieskończoność wstęp i zakończenie (za ten wstęp Pratchett powinien dostać szczypa w ramię), nie zawsze "fajne" opisy sytuacji i dygresyjki, które niekoniecznie wprawiały mnie w stan głupawki ze śmiechu…
Brzmi jak ostry hejt?
Nie będzie nim – to jest po prostu bardzo dobra książka. Ma w sobie odrobinę żartu, odrobinę zadumy, wiele ukazuje prawd bezpośrednio, a jeszcze więcej – niebezpośrednio.
Spytacie, o czym właściwie jest. Wiecie, jak to u Pratchetta – naprawdę trudno jest opisać fabułę.
Ale w tym wypadku sprawa jest w miarę jasna – złoczyńca, który ma zostać powieszony, otrzymuje od patrycjusza drugą szansę – ma zostać naczelnikiem podupadłego urzędu pocztowego i przywrócić mu dawny blask. Może wybrać tę posadę lub wyjść z komnaty tam, gdzie czeka na niego przepaść – wybór należy tylko do niego. Obrotny biznesmen decyduje się na to ostatnie i stara się zmierzyć z ponurym przeznaczeniem. Ku zaskoczeniu nas wszystkich i jego samego angażuje się w sprawę całym sercem. Musi przecież dostarczyć setki tysięcy listów, które chcą być dostarczone. No i odkryć, co i dlaczego mówią wśród opuszczonych murów urzędu…
Pisanie, że postaci nakreślone są barwnie, bla, bla, bla, po prostu nie pasuje do opisów książek Pratchetta. Więc tu Was pozostawię. No i oczywiście powiem, że polecam. 🙂