Tutaj wyzwanie tłumaczeniowe było już o stopień większe. Pamiętam jednak, że szkic wstępny powstał dość lekko i w całości podczas jednych zajęć z pedagogiki. 🙂
Tytułową Super Trouper można od biedy przetłumaczyć, a raczej zaadaptować jako Najpiękniejszą, ale uważam, że ta piosenka bez charakterystycznego "Supa, trupa" nie byłaby tym samym, więc pozostawiłam to w oryginale.
Można też spierać się w kwestii, że tak to ujmę, ilości adresatów tej piosenki.
Teoretycznie tekst można zinterpretować jako wypowiedź skierowaną przez podmiot liryczny do jednej osoby i tak właśnie zrobiłam ja, ponieważ uważam, że zwroty typu "hold me tight" na to właśnie wskazują.
Okazuje się jednak, że ta piosenka jest wyrazem tęsknoty jednej z członkiń Abby za dziećmi, więc równie dobrze tekst może być kierowany do pewnej grupy osób, np. rodziny.
Zdecydujcie sami, którą wersję wolicie.
Zapraszam!
Super Trouper
Światła mnie oślepią,
Lecz nie ugnę się.
Nie zmieszają mnie,
Bo będziesz tu; to liczy się.
Miałam wczoraj dość i było źle,
Gdy dzwoniłam do Ciebie z Glasgow.
Śpiewam, śpię i jem; to życie me.
Pragnę, by każdy show był ostatnim.
Więc gdy dowiedziałam się, że tu przyjeżdżasz,
Uwierz, ucieszyłam się,
Bo inaczej będzie, kiedy dzisiaj scena ujrzy mnie.
Tej nocy
Super Trouper
W świetle reflektorów
Znów się będę śmiać,.
Świecić będę tak,
Jak najpromienniejsza z gwiazd.
Tej nocy
Super Trouper
Światła mnie oślepią,
Lecz nie ugnę się.
Nie zmieszają mnie,
Bo będziesz tu; to liczy się.
Jak pokonać Twych znajomych tłum,
W którym czuję się tak samotna?
Tylko dzięki Tobie sukces mój,
W myślach mam tylko Twoją postać,
Są momenty, w których myślę, że zwariuję,
Lecz to nic, zaufaj mi,
Bo inaczej będzie, gdy na scenie stanę znowu dziś,
Tej nocy
Super Trouper
W świetle reflektorów
Znów się będę śmiać,.
Świecić będę tak,
Jak najpromienniejsza z gwiazd.
Tej nocy
Super Trouper
Światła mnie oślepią,
Lecz nie ugnę się.
Nie zmieszają mnie,
Bo będziesz tu; to liczy się.
Więc będę tam,
Gdy zjawisz się,
Spojrzenie Twoje z moim się skrzyżuje, sprawi, że ożyję, a gdy znów
Obejmiesz mnie,
Ta noc tą najważniejszą stanie się
Tej nocy
Super Trouper
W świetle reflektorów
Znów się będę śmiać,.
Świecić będę tak,
Jak najpromienniejsza z gwiazd.
Tej nocy
Super Trouper
Światła mnie oślepią,
Lecz nie ugnę się.
Nie zmieszają mnie,
Bo będziesz tu; to liczy się.
Tej nocy
Super Trouper
W świetle reflektorów
Znów się będę śmiać,.
Świecić będę tak,
Jak najpromienniejsza z gwiazd.
Tej nocy
Super Trouper
Światła mnie oślepią,
Lecz nie ugnę się.
Nie zmieszają mnie,
Bo będziesz tu; to liczy się.
Myślę, że słowa mówią same za siebie.
Kiedyś śpiewaliśmy to z chórem szkoły muzycznej II stopnia i była to jedna z tych pieśni, które śpiewałam "naprawdę". Ostatnio sobie ją przypomniałam.
Ostatnio moje rozmowy z Ojcem przypominają raczej swego rodzaju narady.
Dwoje przyjaciół spotyka się, by omówić sytuację i zaplanować strategię na najbliższy czas.
Zawsze traktowałam Boga jak przyjaciela. Kiedyś Jezusa wyobrażałam sobie jako dwunastolatka (tego, którego widzimy w Świątyni). Sama miałam wtedy dwanaście lat, może ciut więcej i pomagało mi, gdy Jezus był w moim wieku.
Potem Jezus dorósł, poniekąd razem ze mną. Nie, nie jawił mi się nigdy jako młodzieniec – chodzi mi raczej o relację, jaka nas łączyła.
Był taki czas, że traktowałam go głównie jako króla, jako Boga… Teraz raczej jawi mi się głównie jako przyjaciel. Wiem dobrze, jestem tego świadoma, że jest moim Bogiem, ale to ten właśnie aspekt, aspekt przyjaźni, jest teraz najsilniejszy.
Dlatego właśnie często opowiadam mu o tym, co dzieje się w moim wnętrzu i na zewnątrz, a potem zadaję mu to pytanie: "Co Ty o tym myślisz"?
Bóg jest wszechmogący i wie wszystko, ale zniża się do nas, śmiertelników, by komunikować się z nami na naszym poziomie.
Dlatego właśnie nie pytam "Co wiesz" lub też nie proszę o gotową radę. Potrzeba mi bliskości, potrzeba mi opinii, a nie autorytarnego stwierdzenia faktu.
Wiem, że On to rozumie, tym niemniej jest to… dziwna gra słów. 🙂
Coraz więcej ludzi tak określa nasz biedny, smutny, w wojnie pogrążony świat. I o tym dziś trochę pogadam, inspirując się własnymi przemyśleniami i rozmowami z różnymi ludźmi.
##Ale o co chodzi?
Jak postrzegacie świat? Jako dobry, czy jako zły?
Odpowiedzcie sobie na to pytanie i to tak właśnie, jednoznacznie, bez żadnych "chyba" lub "ale". Przemyślcie tę odpowiedź, bo ona jest bardzo ważna. Ważna jest dla nas, bo poniekąd wpływa na nasze działania i emocje. Przynajmniej ja tak uważam.
##Dlaczego ja uważam, że świat jest…
Dobry?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Rozglądam się po świecie i widzę dużo zła. Tak, jest go ogromna ilość. Przewala się po świecie falami i można wręcz przypuszczać, że w nim toniemy. Ja sama zanurzam się czasem z głową.
Podam jednak kilka przykładów:
– Wyobraźcie sobie, że bierzecie białą kartkę. Kładziecie ją przed sobą na stole i podziwiacie jej nieskazitelną biel. Potem bierzecie czarną kredkę i rysujecie na samym środku kartki wielką, niekształtną plamę (nie na tyle wielką, by pokrywała połowę kartki).
Co zobaczy osoba widząca, gdy weźmie kartkę? Biel, czy czerń?
– Potem weźcie inną kartkę i pomażcie czarną kredką jej połowę.
Co zobaczy osoba widząca? Biel czy czerń?
W pewien sposób nasze biedne mózgi są zaprogramowane na dostrzeganie zła na pierwszym miejscu. One jak radary wykrywają je i nigdy nie omieszkają nam tego zakomunikować, osłabiając naszą wiarę we wszystko.
Dlaczego tak jest – nie wiem, ale tak jest.
Trudniej nam dobro dostrzec, a już niemożliwym wydaje się dostrzeżenie dobra w złu, jakie widzimy lub jakiego doświadczamy.
Czy mamy prawo wymagać od siebie lub innych takiego wysiłku?
Chyba nie, ale…
##Pójście na łatwiznę?
Uważam, że osoby, które świat widzą jako morze cierpień, jako rzecz, która "do niczego się nie nadaje" lub jako miejsce pełne zła idą na łatwiznę.
Jeżeli życie jest grą, to wybierają level Easy/Basic.
Wiara w to, że świat jest dobry, to taki jakby Level Hart. Jest o wiele trudniej, ale i scores są potem jakby wyższe, a i satysfakcja – o wiele większa.
Sądzę, że ci "mądrzy" ludzie czerpią z życia o wiele mniej niż my, "głupi".
Gdy mówimy, że świat jest piękny, uśmiechają się z pobłażaniem i kiwają głową, jeżeli nawet nie kontrargumentują. Uważają nas za dzieci, podczas gdy sami są bardzo krótkowzroczni.
##Naiwni?
Może my, ludzie postrzegający świat jako dobry, jesteśmy nawet naiwni…
Nie, nie zgadzam się z tym!
Mam wręcz wrażenie, że jesteśmy dojrzali ponad miarę, ponad miarę dorośli. Bo, jak to mawiał pewien francuski artysta, "prawdziwą mądrością jest czerpać radość z życia" (cytat niedosłowny, bo dosłownego nie pamiętam).
##Gra Pollyanny
Jeżeli nawet nie jesteśmy w stanie dobra dostrzec gołym okiem, a to akurat faktycznie jest często niemożliwe, musimy poszukać głębiej. Musimy, jak Pollyanna, znaleźć rzeczy, z których możemy się cieszyć.
Na początku to jest trudne, ale potem – coraz ciekawsze i łatwiejsze.
Czy sama stosuję tę zasadę?
Nie, niezawsze! Zaskoczeni? 🙂
Tak, czasem jest bardzo trudno ją stosować. Ale nawet, gdy jej nie stosuję, wierzę że… świat jest dobry!
##Pewien Cytat
Zacytuje tu wypowiedź pewnej osoby bez ujawniania jej tożsamości. Mam nadzieję, że się nie obrazisz na mnie za to, a Twoje słowa oddają dokładnie to, co akurat chcę powiedzieć:
"To nie jest kwestia normalności.
Nie wiem, jaka pogoda jest u Ciebie, ale wyjdź na dwór, posłuchaj drzew, ptaków, wiatru. […] I nawet gdyby każdy z nas, każdy człowiek zapałał nienawiścią, to wciąż istniałoby dobro, którego byśmy nie skazili. Ludzie są zbyt mali, by prawdziwie uczynić ten świat złym."
I to jest, moi kochani, prawda!
Nawet, gdybym w istotach ludzkich nie dostrzegała dobra, uważałabym świat za piękny, bo został stworzony przez Boga!
I kolejny cytat (już ostatni od tej osoby):
"I widział Bóg wszystkie rzeczy, które był uczynił: i były
bardzo dobre.
Świat byłby zły z pewnością, gdyby to człowiek budował świat. Ale na szczęście tak nie jest".
Możecie mi odpowiedzieć, że może i tak, może to nawet Bóg stworzył świat, ale człowiek ten świat niszczy.
A zastanawialiście się kiedyś nad tym, ile człowiek wniósł do tego świata, który niszczy? Bo to, że niszczy, to prawda. Ile człowiek buduje, ile rozwija…
##Dla nich!
Tym razem przytoczę moją własną wiadomość prywatną, wysłaną tutaj, na Eltenie (po małej edycji):
"Pragnę jeszcze na chwilę wrócić do poprzedniej dyskusji.
Youtube, ni w pięć ni w dziewięć, podsunął w składance Youtube Mix taką perełkę:
Słuchając tego pomyślałam sobie, że m.in dlatego walczę, by wierzyć, że świat jest dobry. Bo oni kiedyś po to walczyli i zginęli, żebym ja miała jak w to wierzyć. Wtedy wierzyć było trudniej. O wiele trudniej!
Powiesz pewnie, że choć krew się nie leje, to jednak ludzie niszczą siebie nawzajem. Tak, to prawda. Tylko oni jednak walczyli, a nasza sytuacja się różni. Oni nie mieli wyboru, musieli walczyć i – w pewien sposób – niszczyć. My nie musimy. Nie tak!
Oni mieli nadzieję, że my docenimy piękno świata, jaki dla nas wywalczyli, albo raczej o jaki walczyli.
No to doceniam! Żeby ich walka nie poszła na marne"!
Tak więc gdyby nawet świat naprawdę był zły, zrobiłabym wszystko, by był dobry. By móc im powiedzieć "Słuchajcie, nie fatygowaliście się na marne! Wasza krew nie została przelana za nic"!
##Kończąc
Wiem, że tych, którzy wierzą jak ja, nie musiałam przekonywać, a Ci, którzy sądzą inaczej, nie zostaną przekonani. Cóż, mam przynajmniej nadzieję, że kogoś troszkę zmotywowałam w to lipcowe popołudnie.
Te przemyślenia płyną z serca i często są nieuporządkowane.
Może coś do nich dodam lub je zmienię, by objaśnić to, czego teraz nie zdążyłam wyrazić.
Tymczasem…
Świat jest dobry! Świat jest dobry i piękny!
Pamiętajcie o tym, ale pamiętajcie też, że to m.in od Was zależy!
Wierzycie w samospełniające się przepowiednie? Ja tak!
Świat jest piękny!
Buziaki dla Was,
Papa
PS. Nie, nie piszę tego tekstu w jakimś uniesieniu. Mój humor nie jest szczególnie dobry. Czuję się akurat po prstu… fine, więc ten twór nie jest wymysłem chwili. 🙂
Witajcie,
Przyznaję, że ostatnio nie mam natchnienia. Nie wiem, którą kategorię ciągnąć dalej, co rozwijać itp.
Posłużę się więc jarmarczną sztuczką znaną jak świat i zapytam Was: Co na moim blogu najbardziej Was interesuje? Co chcielibyście czytać lub słuchać?
Miło jest tworzyć z przeświadczeniem, że się to komuś podoba, nawet jeżeli chwilowo nie ma weny.
Buziaki dla Was,
Papa
"Czasami, a ostatnio coraz częściej, zdaje mi się, ze patrzenie na świat jako na miejsce przede wszystkim cierpienia, jest pójściem na łatwiznę, a już na pewno nie jest prawdą o świecie.
Czy prawda o świecie istnieje, to już inna rzecz : )"
(Ewa Różycka)
Spokojem i niepewnością,
Smutkiem i radością,
Niebem i Ziemią,
Bólem i rozkoszą,
Żarem i chłodem,
Zawiścią i serdecznością,
Mądrością i głupotą,
Dojrzałością i naiwnością,
Błyskotliwością i tempotą,
Dziecięctwem i dorosłością,
Wiarą i niewiarą,
Pięknem i brzydotą,
Egoizmem i brakiem poczucia własnej wartości,
Gościnnością i oschłością,
Intrygą i szczerością,
Ufnością i zwątpieniem,
Miłością i nienawiścią…
Między, czyli gdzie właściwie?…
Ostatnio charakter moich rozmów z Bogiem zmienił się. Zdaje mi się, że zmieniliśmy się oboje, choć to oczywiście nieprawda, choć to tylko ja się zmieniłam.
Zmieniła mnie ludzka zawiść, zazdrość, pogarda, chęć zemsty, jad w ludzkich słowach i czynach…
Wciąż staram się iść z głową podniesioną i nieść swoją lampę, oświecając tym drogę ludziom przed sobą, ale jest to, zdaje się, coraz trudniejsze.
Czasem więc podnoszę głowę i, patrząc Ojcu w oczy, zadaję tylko jedno pytanie: "Jak Ty to robisz"?
Bo skoro tak trudno jest znieść jednego, dwóch, trzech bliźnich, to jak można znieść siedem miliardów Twoich własnych stworzeń, które mają Cię w dupie?
Jedna z ostatnich sobót czerwca, wypadająca w okolicach początku kalendarzowego lata.
Wtedy to, punktualnie o godzinie 9:00, albo nawet tuż przed, zasiadałam przed radioodbiornikiem, rozpaczliwie próbując znaleźć odpowiednią częstotliwość. Zwykle konstatowałam z rozczarowaniem, że spóźniłam się o kilka magicznych sekund. Owe krótkie, charakterystyczne piknięcia, poruszające serce i przyprawiające o rozkoszny dreszcz, z których każde przybliżało ów niesamowity moment, na który czekało się z biciem serca, zdążyły już przebrzmieć. W tle rozlegała się tylko owa porywająca, urzekająca swym pięknem, wzruszająca do głębi, szarpiąca jaźń melodia, kojarząca się z czasem błogiej beztroski. Za tą melodią pójść można jak za Szczurołapem, wyprowadzającym nieświadome dzieci z miasta Hameln. Do niej tańczyć można beztrosko, nie patrząc na czas, jaki minął, zapominając o wszystkich zmartwieniach. Tzn. jeżeli zna się kroki tego tańca, których ja niestety nie znam (jeszcze)!
Kto wie już, o czym mówię?
A dziś? Dziś nie dopełniłam rytułału! Smutno mi, Boże, ale w przyszłym roku się poprawię, obiecuję.
"La plus constante marque de la sagesse, c’est une constante réjouissance"
(Michel de Montaigne, "Essais", I, 26)
W wolnym tłumaczeniu:
"Najtrwalszym śladem naszej mądrości jest wciąż towarzysząca nam radość".