Zadanie siódme: Odpoczywamy. Od sprzętów! <3

To, że ja umieszczam zadania z poślizgiem, każdy widzi. Trudno, tak być musi. Znów życie dokopało mocno, pojawił się kolejny atak, więc i priorytety się poprzesuwały.
Istnieje cień szansy, że ataki triggerują u mnie błyski światła. A jak błyski światła, to elektronika.
Proponuję więc zadanie siódme: Przynajmniej 15 minut dziennie spędzamy w absolutnej ciszy. Jedyne, co może lecieć w tle, to muzyka, ale spokojna, relaksująca, na głośnikach, nie na słuchawkach. Te ostatnie odkładamy daleko, wyciszamy telefon i po prostu pozwalamy myślom płynąć. Można się położyć, można posiedzieć – to już jak kto woli; ważne, by trochę zrezygnować z obciążającej nas wciąż technologii.

29

"Jeżeli człowiek ma poważne zobowiązania wobec drugiego człowieka, a z biegiem czasu pokłóci się z nim, zwykłe poczucie rzeczywistości każe mu być wrogiem bardziej zacietrzewionym niż ktoś zupełnie obcy. Aby usprawiedliwić w takim przypadku własną niewdzięczność i zatwardziałość serca, człowiek ów musi dowieść zbrodniczych win przeciwnej strony. Nie o to chodzi, przyjacielu, że jesteś samolubny, bezwzględny, zły z przyczyny niepowodzenia jakiejś spekulacji. Skąd znowu! Sedno sprawy w tym, że do spekulacji tej zostałeś wciągnięty przez wspólnika niegodnym podstępem i z najnikczemniejszych motywów. Zwykła logika nakazuje prześladowcy dowodzić, że pognębiony biedak był skończonym łotrem, gdyż w odmiennym przypadku on, prześladowca, musiałby uchodzić za łajdaka."
(W. Tackeray, "Targowisko próżności"